Skocz do zawartości

Vendetta37

Użytkownik
  • Postów

    178
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    47

Informacje o Vendetta37

Vendetta37

Vendetta37

Użytkownik

Ciekawski

 178
 105
 47
  • ID:

    151

  • Wiek:

    43

  • Przyznanych punktów reputacji:

    0

  • Dołączył/a

  • Odznaki:

    0

 PawelCode.eu

Ostatnia wygrana Vendetta37 w dniu 2 Listopada 2018

Użytkownicy przyznają Vendetta37 punkty reputacji!

8 obserwujących

O Vendetta37

  • Urodziny 02/25/1978

Informacje o postaci

  • Królestwo
    Chunjo
  • Płeć
    Brak

Ostatnie wizyty

3,767 wyświetleń profilu

Vendetta37 Osiągnięcia

Ciekawski

Ciekawski (4/12)

872

Reputacja

  1. Witam . Postanowiłem po dłuższym czasie wrócić na server i zastanawiam się czy może by reaktywować Gazetkę.
  2. Vendetta37

    Zamknięty: Hello

    Witajcie Miśki .Mam problem z clietem Argentus.A mianowicie do rzecze.Pobrałem clienta ze strony http://argentus.pl/ Rozpakowałem i spachowałem. wszedłem na stronę Argentus i aktywowałem zabezpieczenia,I tu jest pies pogrzebany Aktywowałem konta ale przy wchodzeniu do gry pisze bym podał kod zabezpieczający.przy wysyłaniu na konto nic mi nie przychodzi z kodem a jedynie ze konto aktywne.
  3. "Świat to nie słoneczko i kolorowe tęcze. To bardzo złe i okropne miejsce i nie ważne jaki jesteś twardy, sprowadzi cię na kolana i będzie tam trzymać jeśli na to pozwolisz. Ja, ty, nikt inny nie uderza tak mocno jak życie. Nie jest ważne jak mocno uderzasz, ale jak mocno możesz dostać i dalej iść do przodu, ile możesz znieść i iść dalej do przodu. TAK SIĘ WYGRYWA! Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to ale musisz być gotowy na porażki a nie zwalać winę i mówić, że nie j...

  4. Nr44 14.02.2016 cena 2500 SM/150Euro Witajcie drodzy gracze oraz forumowicze.Wreszcie doczekaliśmy się Świętego Walentego,czyli dnia zakochanych.Dla nas facetów to spory wydatek i 1000 razy mówienia w tym dniu kocham ciebie.Myślę ze 80% z was to nie posiada jeszcze drugiej połówki,na to przyjdzie jeszcze czas(Odpoczywajcie i wdychajcie tej wolności całymi płucami) Na dzień dzisiejszy przygotowałem trochę zagadek jak i humoru.No to wiec zapraszam. 14 lutego przypada święto budzące co roku entuzjazm i kontrowersje. Jedni z radością świętują, inni żarliwie krytykują, jeszcze inni – ostentacyjnie ignorują, słowem – mało kto jest wobec niego obojętny. Oczywiście – chodzi o Walentynki, czyli święto zakochanych... Kolorowe, jaskrawe, pełne przeróżnych serduszek, ozdób i gadżetów oraz atakujące zewsząd niepoprawnie napisaną datą "14 luty" święto przyszło do nas, jak to się mawia, "zza oceanu", choć tak naprawdę było już wcześniej obecne w Europie. Dokładniej – w południowej i zachodniej Europie obchodzone było już od średniowiecza. Europa północna i wschodnia, w tym Polska, dołączyła do grona świętujących 14 lutego krajów dużo później. Walentynki (ang. Valentine's Day) to coroczne święto zakochanych przypadające 14 lutego. Jego nazwa pochodzi od imienia św. Walentego; 14 lutego ma on swoje święto w Kościele Katolickim. Mimo że patron święta jest katolicki, rodowód Walentynek (jak w przypadku wielu kościelnych świąt) wywodzi się od zwyczajów pogańskich – w tym wypadku ze starorzymskiego święta: Luperkalia*, które przypadało w zbliżonym terminie. Obchody Luperkaliów polegały głównie na poszukiwaniu wybranki serca np. przez losowanie jej imienia ze specjalnej urny. Chociaż współczesne święto zakochanych nie ma bezpośredniego związku z Luperkaliami, to jednak jest nadal kojarzone z takimi postaciami z mitologii jak Kupidyn, Eros, Pan czy Juno Februata. Jednym z symboli walentynek jest pochodzący ze starożytnego Rzymu Kupidyn (Amor); oba imione tego bóstwa pochodzą z łaciny: Cupido oznacza ‘pragnienie’, ‘pożądanie’, Amor zaś ‘miłość’). W mitologii rzymskiej był to bóg i uosobienie miłości, syn bogini Wenus (Wenery) i boga Marsa, utożsamiany z greckim bogiem Erosem. W sztuce przedstawiany jest jako młody mężczyzna lub nagi chłopiec ze skrzydłami u ramion, z łukiem i kołczanem pełnym strzał (na grafice powyżej: Kupidyn, fragment obrazu Porwanie Heleny, Guido Reniego). Ciekawostką jest, że 14 lutego ma także dużo poważniejszy wydźwięk - jest również dniem chorych na epilepsję. Wynika to z faktu, że św. Walenty jest jednocześnie patronem zakochanych, epileptyków i... chorych psychicznie. Dziś można to odbierać ako "nieco" mroczny żart. Współczesnym zwyczajem walentynkowym jest przede wszystkim wysyłanie listów z miłosnymi wyznaniami do ukochanej osoby – często wierszem i anonimowo. Na Zachodzie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, dzień 14 lutego stał się więc okazją do obdarowywania się drobnymi upominkami. Walentynki obchodzą bowiem także protestanci, mimo że nie czczą świętych na wzór katolicki. Brytyjczycy wręcz uważają to święto za własne z uwagi na fakt, że rozsławił je na cały świat sir Walter Scott żyjący w XVIII wieku. Do Polski Walentynki trafiły w latach 90’ XX wieku z kultury francuskiej i krajów anglosaskich, a także wraz z kultem świętego Walentego z Bawarii i Tyrolu. Można powiedzieć, że z chwilą pojawienia się w Polsce zaczęło konkurować o miano tzw. święta zakochanych z rodzimym świętem słowiańskim (o pogańskim rodowodzie) zwanym Nocą Kupały lub Sobótką, a obchodzonym w nocy z dnia 21 na 22 czerwca. W Polsce stałym niemalże elementem walentynek jest wzajemnie wręczanie sobie walentynkowych ozdobnych karteczek. Czerwone, najczęściej w kształcie serca, opatrzone wierszykiem a często i miłosnym wyznaniem. Ze świętem łączy się również zwyczaj obdarowywania partnera walentynkowymi upominkami w postaci kwiatów, słodyczy, pluszowych maskotek czy nawet bardziej osobistych elementów garderoby. Walentynki przyjęły się u nas dość łatwo, zyskały popularność, szybko też stały się obiektem krytyki. Część z nas uważa je za przejaw amerykanizacji, obcy polskiej kulturze i wypierający rodzime tradycje. Walentynki są też krytykowane za ich komercyjne i konsumpcjonistyczne wykorzystanie - biznes i media posługują się nimi, by przełamać stagnację handlową pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą i zwiększyć wyniki sprzedaży. Wiele osób wskazuje także na fakt, że ozdoby walentynkowe często są w nienajlepszym guście, a nierzadko wręcz bywają kwintesencją kiczu. Jest jeszcze inny aspekt krytyki Walentynek - dla osób, które nie pozostają w związkach, tzw. singli (szczególnie określających się jako quirkyalone, czyli samotnych z wyboru) walentynki mają charakter opresyjny, związany z "tyranią bycia w związku" i piętnujący osoby żyjące w pojedynkę. Z tego powodu 14 lutego został uznany przez społeczność quirkyalone za International Quirkyalone Day, mający być w zamierzeniu antywalentynkami. Jaki z tego morał? Są Walentynki, każdy może je świętować (lub ich nie świętować) na sposób, jaki mu akurat pasuje. Jak w każdej sytuacji – warto zachować zdrowy rozsądek, choć z tym akurat zakochanym może być nieco trudniej... Mam nadzieje ze nie zanudziłem was. Zapraszam na filmik pod tytułem. Z innej beczki.Czyli Na wesoło... Policjant pyta staruszkę: - Wiek? - 86 lat. - Czy mogłaby pani opowiedzieć swoimi słowami, co tu się właściwie wydarzyło? - Siedziałam na ławce na tarasie przed domem, podziwiając ciepły wiosenny wieczór, kiedy przyszedł ten młodzieniec i usiadł obok mnie. - Znała go pani? - Nie, ale był przyjaźnie nastawiony. - Co stało się po tym, jak usiadł obok pani? - Zaczął pocierać moje udo. - Czy powstrzymała go pani? - Nie. - Dlaczego? - Bo odczuwałam przyjemność. Nikt nie robił tego od czasu, kiedy mój mąż odszedł z tego świata 30 lat temu. - Co stało się potem? - Zaczął pieścić moje piersi. - Czy próbowała go pani powstrzymać? - Nie. - Dlaczego? - Mój Boże, dlaczego? Było mi tak dobrze, czułam że naprawdę żyję. Od lat tak sie nie czułam! - Co stało się później? - Cóż, rozpalił mnie do czerwoności, więc rozłożyłam nogi i zawołałam: "Bierz mnie, chłopcze, bierz mnie!" - I co? Zrobił to? - Nie, do diabla! Zawołał "Prima Aprilis!". I wtedy zastrzeliłam [ciach]... Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Ugryzły mnie dwa psy. - A szczepione były? - Tak, [ciach]... Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portfel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta: -Panie ile za kurs na Sienkiewicza? -O tej porze to 20. -A za 15 nie da rady? -Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać. -Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko. -Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy. Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu. Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi: - Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł. - mówi taksiarz. Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda. - Spadaj zboku bo zaraz ci dowale. Facet podchodzi do 2 taksówki: Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł. - mówi taksiarz. - Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda. - Spadaj zboku bo nie ręcze za siebie. Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzała się. Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy: - Ile za kurs na Sienkiewicza? - 20zł. - mówi taksówkarz. - Ja dam panu 50zł za kurs ale pod warunkiem że ruszy pan powoli i pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy. Kiedy twarz kobiety wygląda jak kwiat słonecznika? Kiedy ma nasienie na twarzy. - Dzień dobry, jest Marysia? - Dzień dobry. Słyszałem, że zabierasz moją córkę na walentynkową randkę. - Tak, proszę pana. - Gdzie zamierzasz ją wziąć? - W moim aucie. Rozmowa na pierwszej randce: - Masz jakieś nałogi? - Nie - A jakieś hobby? - Lubię roślinki - A jakie? - Chmiel, tytoń, konopie Idzie facet przez las i widzi zziębniętą sierotkę. Pyta: - Zimno ci? - Tak. - A może głodna jesteś? - No tak. - To może chcesz na pączka? - A jak to jest na pączka? - Widzisz? To fifka, która była pod twoją szafą! Kiedy ty w końcu skończysz z narkotykami?! - Jakie narkotyki??? Uwierz mi, od kiedy ciebie poznałem zmieniłem się, zerwałem ze swoją przeszłością, jesteś jedyną, którą kocham. - Synu! To ja - twój ojciec! Przychodzi pijany chłop do domu. Zamknął drzwi i na całe gardło z progu krzyczy: - Przyszedłeeeeeemm! Ostrym ruchem nogi, zrzuca lewego buta, ten ulatuje w koniec korytarza, potem, zrzuca prawego, który zostawiwszy na suficie ślad podeszwy, pada na podłogę. Silnie klnąc pod nosem, i czepiając się rękoma ścian, przechodzi do kuchni,gdzie wywraca stół, taborety i rozbija naczynia. - Kuurrrwa przyszedłemmmm! Następnie, przechodzi do pokoju, zrzuca z półek wszystkie książki, wywraca telewizor, bije kryształową wazę. I znowu na całe gardło: - W domuu jestemmm! Przechodzi do sypialni, zrywa z łóżka prześcieradło, rzuca je na podłogę i depcze nogami. - Przyszedłeeemm... W domuuu jeestemmm! Nareszcie opadłszy z sił, pada plecami na łóżko i wzdycha: - [ciach] być kawalerem... Dwóch gejów w stałym związku od lat. Spacerują po mieście (dworze, polu, podwórku). - Ale mnie ochota wzięła, chodźmy gdzieś w bramę - mówi jeden. - No co ty? W mieście? No ale dobra, misiu, dla Ciebie wszystko. Schowali się w bramie i jeden drugiemu wsadził w tyłek palec. Chwilę później sytuacja się powtarza: - Ale mnie ochota wzięła, chodźmy gdzieś w bramę... Tylko tym razem wsadź całą dłoń. - No co ty? W mieście? No ale dobra, misiu, dla Ciebie wszystko. Schowali się w bramie i jeden drugiemu wsadził w tyłek dłoń. Mija kolejna chwila i wraca ochota: - Ale mnie wzięło na maksa, chodźmy gdzieś w bramę... Tylko tym razem wsadź mi rękę po sam łokieć, ok? - No co ty? W mieście? No ale dobra, misiu, dla Ciebie wszystko. Schowali się w bramie, wsadza facet rękę po łokieć w tyłek i po chwili czuje pod palcami coś twardego. Wyciąga, wyciera, patrzy - złoty zegarek... Odzywa się ten drugi. - Sto lat, sto lat ... Para zakochanych siedzi w parku, całują się, rozmawiają. Nagle dziewczyna mówi: - Kochanie, boli mnie rączka. Chłopak całuje ją w rękę. - A teraz? - pyta chłopak. - Teraz nie, ale zaczął mnie boleć policzek! Chłopak całuje. - A teraz? - Hi, hi! Teraz nie, ale zaczęły mnie boleć usta. Chłopak całuje ją w usta. Na to staruszek siedzący niedaleko na ławce: - Przepraszam, a czy hemoroidy też pan leczy? Żona wróciła wcześniej do domu i zastała męża w łóżku z piękną, młodą, seksowną dziewczyną. - Ty niewierna świnio - krzyczy na całe mieszkanie. - Jak śmiesz to robić mi, matce twoich dzieci?! Wychodzę, chcę rozwodu! Mąż woła za nią: - Poczekaj chwilkę, wyjaśnię ci jak to było... - Nie wiem w sumie na co mam czekać, ale to będzie ostatnia rzecz jaką od ciebie słyszę, streszczaj się. - Jadąc do domu z pracy zobaczyłem jak ta młoda dama łapie stopa, zlitowałem się i zabrałem. Już w samochodzie zauważyłem, że jest chuda, obskurnie ubrana i brudna. Wyznała mi, że nie jadła od trzech dni. Wzruszyłem się, więc przywiozłem ją do domu i dałem twoją wczorajszą kolację, której nie zjadłaś bo się odchudzasz. Biedaczka pochłonęła ją w dosłownie dwie minuty. Popatrzyłem na jej ubrudzoną twarz i zapytałem, czy nie chce się wykąpać. Gdy brała prysznic zauważyłem, że jej ubrania też są brudne i jest w nich pełno dziur, więc dałem jej twoje jeansy, których nie nosisz od kilku lat, bo w nie nie wchodzisz. Dałem jej twoją koszulkę, którą kupiłem ci na imieniny, ale ty jej nie nosisz, bo twierdzisz, że "nie mam dobrego gustu". Dałem jej też sweter, który dostałaś od mojej siostry na święta a ty go nie nosisz tylko dlatego żeby ją denerwować. Do kompletu dorzuciłem jeszcze buty, które kupiłem ci w drogim sklepie a ty ich nie nosisz od czasu jak zauważyłaś, że twoja przyjaciółka ma takie same. Była mi tak bardzo wdzięczna, że kiedy odprowadzałem ją do drzwi zapytała się ze łzami w oczach: "ma pan jeszcze coś, czego żona nie używa?" Wpada koleś do burdelu i mówi. - co mogę dostać za 5 zł burdelmama się zastanawia i zastanawia i mówi - hmm za 5 zł to mogę co najwyżej nasikać do talerza - o to poproszę Po co kobietom czoło? Do ubijania kotletów. Wchodzi kobieta do autobusu i od razu siada na miejscu dla inwalidów, wszyscy pasażerowie oburzeni pytają się czemu zajmuje to miejsce skoro wygląda na całkiem zdrową. Na co kobieta odpowiada że nie dawno zmarł jej mąż. - No dobrze - mówi jeden z pasażerów - bardzo mi przykro, ale jakie to ma znaczenie? - A bo wie pan… bez [ciach] to jak bez ręki. Wpada facet do burdelu. Włos zmierzwiony, wzrok cichy. Od progu wrzeszczy: - Ej, ja chcę tak jak jeszcze nikt nie chciał. Dziewczyny spłoszone chowają się po kątach. Szefowa przybytku myśli: - Kurcze, dziewczyny się boją, wiadomo jaki to facet? Honor ratować muszę... Chodź, pan ze mną na górę. Pozostałe panienki podsłuchują pod drzwiami. Nagle słychać: - Nie chcę tak, zboczeńcu, nigdy przenigdy, won mi stąd chamie... Nie chcę! Nie chcę! Dziewczyny przerażone, przecież mamuśka taka doświadczona, co on jej chce robić? Za chwilę wypada facet przez drzwi. Panienki wchodzą do pokoju, na łóżku roztrzęsiona szefowa. - Szefowo, no jak on chciał, no jak? - Pieprzony, na kredyt chciał... Ps:Mam nadzieje ze spodobał się wam Czterdziesty Czwarty numer gazetki... Skromny + motywuje mnie do dalszej pracy... Artykuły na gazetkę Argentus zostały zaczerpnięte z internetu...
  5. http://forum.la.pl/index.php?/topic/1621-nowe-mapy-i-nie-tylko/ yyyy tam to ja przecież dodałem.Wysilcie się bardziej..
  6. Cześć proponuje takie mapę... Map Download Link: https://mega.nz/#!kAt Zbroje... Pobierz https://mega.co.nz/#!0k4BhAyb!eJ18kx_xDjj9AT2FbwlRcF-CVz_se9dqdzmb8S0uLrY Dołącz klucz pliku VirusTotal https://www.virustotal.com/pl/url/274b18e83a3b2b1db2350782fdb36e225aa3d656f350d26269233ac115c82f67/analysis/1424912246/ https://mega.co.nz/#!Rc0HyIJK!LaYK43fUF7_DZFesJyl3Fx38W44gPt0WxCRTO0rIyLw Nowe pety... Kostiumy... Potwory...
  7. Jest mi smutno,jestem sam. Cisza nocy ogarnia mnie. Samotność mnie boli,choć krzyczeć próbuje. Tęsknota za błędem przeszłości powraca. Chce wszystko naprawić. Powrócić próbuje po ciężkiej krucjacie.
  8. Nr43 15.11.2015 cena 2000 SM/100Euro Argentus Wiadomości i Plotki... Witajcie drodzy gracze oraz forumowicze.Dziś nadszedł kolejny dnień na wydanie 43 numeru gazetki Argentus.Pozostało pół miesiąca i mamy grudzień.Mam nadzieje ze bedzie zimno i duzo sniegu. Na dzień dzisiejszy przygotowałem trochę zagadek jak i humoru.No to wiec zapraszam. Kimkolwiek jesteś, kocham Cię! Po cichej uliczce wielkiego miasta szedł sobie drobny staruszek, Powłócząc nogami w jesienne popołudnie. Zeschłe liście przypominały mu każde przeszłe lato. Przed sobą miał długą, samotną noc w oczekiwaniu na kolejny czerwiec. Aż nagle w stercie liści w pobliżu sierocińca, mała kartka papieru zwabiła jego wzrok. Zatrzymał się więc i podniósł ją trzęsącymi się dłońmi. Czytając dziecinne literki, starzec wybuchnął płaczem, Bo słowa paliły jego wnętrze niczym piętno. "Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go kocham. Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję. Nie mam nawet z kim zamienić słowa, Więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!" Oczy staruszka spoczęły na budynku sierocińca i dostrzegły małą dziewczynkę Z nosem smętnie przyklejonym do szyby. I wiedział już, że wreszcie znalazł przyjaciółkę, Więc pomachał do niej i posłał jej jasny uśmiech. Oboje wiedzieli też, że spędzą zimę razem, naśmiewając się z deszczu. Naprawdę spędzili zimę, śmiejąc się z niepogody, Rozmawiając przez płot i obsypując się drobnymi podarkami, które dla siebie zrobili. Staruszek rzeźbił dla niej przepiękne zabawki, Dziewczynka zaś rysowała mu obrazki, na których piękne panie Spacerowały w słońcu i zieleni drzew, i oboje dużo się śmiali. Lecz dnia pierwszego czerwca dziewczynka podbiegła do płotu, By pokazać starcowi swój nowy rysunek, a jego tam nie było. Przeczuwała jakoś, że on już nie wróci, Pobiegła więc do pokoju, wzięła kredki i papier i napisała... "Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go kocham. Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję. Nie mam nawet z kim zamienić słowa, Więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!" Mam nadzieje ze nie zanudziłem was. Zapraszam na filmik pod tytułem. Z innej beczki.Czyli Na wesoło... Dzwoni facet do firmy reklamującej odchudzanie i po krótkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni". Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, około 20 lat i oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis: "Mam na imię Kasia. Jak mnie złapiesz będę Twoja!". Facet rzuca się bez namysłu w pościg za blondynką. Po paru kilometrach i pewnych początkowych trudnościach, w końcu łapie swoją nagrodę. Sytuacja powtarza się przez kolejne 4 dni. Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, że rzeczywiście schudł 5 kilo! W takim razie znów dzwoni do firmy i zamawia program - tym razem "10 kilo w 5 dni". Następnego dnia: w drzwiach staje zapierająca dech w piersiach kobieta, najpiękniejsza, najbardziej seksowna, jaką widział w życiu. Na sobie nie ma nic oprócz butów sportowych i tabliczki na szyi: "Mów mi Ewa. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!" Ta kobieta ma jednak taką super kondycję, że faciowi niełatwo jest ją złapać od razu i gonitwa trwa znacznie dłużej. W końcu jednak okazuje się że nagroda warta jest nadludzkiego wysiłku. Historia powtarza się przez następne 4 dni i w końcu facet staje na wadze i jest całkowicie zadowolony: schudł obiecane 10 kilo! W takim razie postanawia pójść na całość i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta: - Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program! Facet jest jednak głęboko przekonany, że tego właśnie chce. - Całe lata nie czułem się tak wspaniale! Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi potężny, muskularnie zbudowany, intensywnie opalony dwumetrowy facet. Na sobie ma tylko różowe buty sportowe i tabliczkę: "Jestem Franek. Jak Cię złapię, będziesz mój!" Żona do męża:Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne! Przymierzam - mój rozmiar! Mąż:Taaa... Poszczęściło Ci się. Po paru dniach żona znowu mówi: Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar! Mąż kręci głową z podziwem:Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam - i k...a nie mój rozmiar!! Nauczycielka pierwszej klasy, miała kłopoty z jednym z uczniów. - Jasiu, o co ci chodzi? - Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie! Nauczycielka zabrała Jasia do gabinetu dyrektora, wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Dyrektor postanowił zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na pytania to będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Jasiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu. Dyrektor pyta: - Ile jest 3 x 3? - 9. - Ile jest 6 x 6? - 36. I Jasiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor. - Myślę, że Jasiu może iść do trzeciej klasy. Nauczycielka spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań? Zarówno dyrektor jak i Jasiu zgodzili się. - Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa? - Nogi. - Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ? - Kieszenie. - Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn? - Kokos - Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące? Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Jasia, Jasiu powiedział. - Guma do żucia. - Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach? Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim zdążył się odezwać... Jasiu: - Podaje dłoń. - Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim jestem?". - OK - powiedział Jasiu - Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie. - Namiot - Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Drużba zawsze ma mnie pierwszą. Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty. Obrączka ślubna Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze. Nos Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem. Strzała Dyrektor odetchnął z ulgą i mówi: Wyślijcie Jasia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem! https://www.youtube.com/watch?v=mV9aUvkcSGw Pewien sprzedawca w sklepie bardzo nie lubił chińczyków. Pewnego dnia do sklepu wchodzi chińczyk i mówi: - Dzień dobry - Dzień dobry - odpowiedział wkurzony sprzedawca - Ja chcieć kupić pedigri pal dla mój pies. - Nie sprzedam Ci tego pedigri jak nie przyjdziesz z psem. - Ale Ja nie chodzić z pies w sklep - To Ci nie sprzedam! Zły Chińczyk poszedł po psa i kupił to pedigri. Na drugi dzień przychodzi i mówi: - Ja chcieć kupić whiskas dla mój kot - Nie sprzedam Ci jak nie przyjdziesz z kotem. - Ale ja nie chodzić z kot na zakupy - To Ci nie sprzedam. Jeszcze bardziej zły Chińczyk poszedł po kota i kupił ten whiskas. Na trzeci dzień przychodzi z papierową torebką i mówi: - Pan włożyć tu ręka - A po co? - No pan włożyć Sprzedawca włożył a Chińczyk do niego: - Pomacać - No - Ciepłe? - Ciepłe - Miękkie? - Miękkie - Ja chcieć kupić papier toaletowy! Do piekła trafili Alkoholik, Nimfoman i Pothead (ktoś kto lubi jarać zioło) Diabeł mówi do nich: -Że jestem dzisiaj w dobrym humorze przyniosę każdemu z was coś z ziemi , i pozwolę to zatrzymać na 100 lat najpierw pyta się alkoholika, co by chciał z ziemi on na to -ja bym chciał najwykwintniejsze alkohole jakie tylko potrafisz znaleźć no i diabeł spełnił jego życzenie przyniósł mu najlepsze wina, liquery, whiskey , szampany jakie znalazł i zamknął go z nimi w pokoju następnie zapytał nimfomana co by chciał dostać -ja bym chciał 200 najpiękniejszych kobiet z ziemi wiec diabeł spełnił jego prośbę ,podarował mu pokój z najpiękniejszymi kobietami , blondynkami , brunetkami ,rudymi itd, i go zamknął na koniec spytał się potheada co by chciał dostać -ja to bym chciał dostać plantacje z ziołem diabeł spełnił jego prośbę i podarował mu pokój z najlepszym ziołem na świecie , plantacja ciągnęła się przez setki kilometrów , pothead usiadł po turecku i zamknął oczy. Minęło sto lat i diabeł otworzył pokój w którym był alkoholik , w środku smród alkoholu i alkoholik leżący nie przytomny na podłodze , diabeł zamknął pokój i poszedł do pokoju nimfomana , tam setki płaczących dzieci i gołe stu letnie kobiety biegające po pokoju i nimfoman błagający diabła żeby go stąd zabrał, diabeł zamknął pokój Na koniec poszedł do pokoju w którym był pothead , wszedł i zastał go siedzącego w tej samej pozycji jak sto lat temu , a zioło nie ruszone. diabeł zdziwił się w tym momencie pothead wstał po policzku pociekła mu łza i przemówił: -stary masz zapalniczkę? Misiek Lisek Smoki Wiewiórka Słoniątko Smok Borsuk Dzwoni facet do firmy reklamującej odchudzanie i po krótkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni". Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, około 20 lat i oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis: "Mam na imię Kasia. Jak mnie złapiesz będę Twoja!". Facet rzuca się bez namysłu w pościg za blondynką. Po paru kilometrach i pewnych początkowych trudnościach, w końcu łapie swoją nagrodę. Sytuacja powtarza się przez kolejne 4 dni. Facio staje na wadze i zadowoleniem stwierdza, że rzeczywiście schudł 5 kilo! W takim razie znów dzwoni do firmy i zamawia program - tym razem "10 kilo w 5 dni". Następnego dnia: w drzwiach staje zapierająca dech w piersiach kobieta, najpiękniejsza, najbardziej seksowna, jaką widział w życiu. Na sobie nie ma nic oprócz butów sportowych i tabliczki na szyi: "Mów mi Ewa. Jak mnie złapiesz, będę Twoja!" Ta kobieta ma jednak taką super kondycję, że faciowi niełatwo jest ją złapać od razu i gonitwa trwa znacznie dłużej. W końcu jednak okazuje się że nagroda warta jest nadludzkiego wysiłku. Historia powtarza się przez następne 4 dni i w końcu facet staje na wadze i jest całkowicie zadowolony: schudł obiecane 10 kilo! W takim razie postanawia pójść na całość i dzwoni do firmy trzeci raz. Zamawia pakiet "25 kilo w 7 dni". Pani przez telefon pyta: - Jest Pan absolutnie pewien? To jest nasz najtrudniejszy program! Facet jest jednak głęboko przekonany, że tego właśnie chce. - Całe lata nie czułem się tak wspaniale! Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi potężny, muskularnie zbudowany, dwumetrowy murzyn z przyrodzeniem o wielkości 28cm. Na sobie ma tylko różowe buty sportowe i tabliczkę: "Jestem Abdul. Jak Cię złapię, będziesz mój! Rozmawiają dwie koleżanki: - Ale mnie dzisiaj gardło boli... - Jak mnie ostatnio bolało, to zrobiłam laskę mężowi i od razu przestało. - Poważnie? - No, spróbuj! Po paru dniach znów się spotykają: - I jak, pomogło? - No, jak ręką odjął... ale Twój mąż do końca nie chciał uwierzyć, że to Ty zaproponowałaś... Baran (20.III - 18.IV) Urodzeni pod tym znakiem są z natury rzeczy ociężali umysłowo i z trudem uczą się najprostszych czynności. Tylko długotrwałym biciem można Barana skłonić do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na "RZ."). Ludzie spod tego znaku z powodu swojej tępoty dezorganizują wszystko w pracy, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska. W kontaktach towarzyskich Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki. Na szczęście żyją krotko. Byk (19.IV - 19.V) Wdzięk powiatowego Casanovy i skłonności homoseksualne. Niczym nie zmącone przekonanie, że jest pępkiem świata. Lubi mizdrzyć się zarówno przed lustrem jak i w pracy. Najbliższą rodzinę terroryzuje od urodzenia do późnej starości. Nigdy niczego nie czyta, choć o wszystkim ma z góry wyrobione zdanie. Poci się. Bliźnięta (20.V - 20.VI) Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości zarówno intelektualnej, jak i uczuciowej. Jedyne co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon Toto-lotka. Niezdarnie to ukrywają, ale największa przyjemność sprawia im dłubanie w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, ze kradnie i koniecznie przed wyjściem zrewidować. Rak (21.VI - 21.VII) Szkoda słów.. Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Urodzeni pod znakiem Raka oszukują na każdym kroku, zdradzają, uwielbiają podłożyć świnie. Rakom nie można Wierzyc nigdy i w niczym. Jeśli np. Rak mówi, że ceni sobie twoją przyjaźń, to można być pewnym, że przed godziną napisał do szefa donos. Raki stale komuś czegoś zazdroszczą, a po dwudziestym piątym roku życia łysieją, garbią się i tracą zęby. Słusznie zresztą. Lew (22.VII - 21.VIII) Urodzeni pod znakiem Lwa od najmłodszych lat mają skłonności do narkomanii, pijaństwa i najbardziej brutalnej rozpusty. Nie lubią się uczyć, z trudem kończą szkoły, nawet specjalne. Uwielbiają krzywoprzysięstwo i bardzo chętnie zeznają przed sadem. Zdemaskowani wywołują awantury i dantejskie sceny. W życiu rodzinnym Lwy na szczęście nie uczestniczą. Panna (22.VIII - 21.IX) Bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna - zarówno rodzaju męskiego, jak i żeńskiego - jako partner erotyczny wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców. Umysłowo Panna pozostaje zawsze stuprocentowa dziewicą. Waga (22.IX - 22.X) Trzeba mięć prawdziwego pecha, żeby urodzić się pod znakiem Wagi. To przesądza właściwie o wszystkim. Wagi mają krótką pamięć i wzrok, dwie lewe ręce, tępy słuch i dowcip, ambicje zawodowe i poczucie humoru w zaniku. Nie maja natomiast szczęścia do pieniędzy, powodzenia w miłości, rozumu i zdrowia. Ze względu na to, że mają to, czego nie mają, Wagi są idealnymi współmałżonkami. Skorpion (23.X - 21.XI) Ma manię prześladowczą. Nic nie jest w stanie zmienić jego przekonania, że za liczne, stałe niepowodzenia Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny, a nie on sam. Ze strachu atakuje pierwszy i od tyłu. Z przyjemnością dręczy zwierzęta i marzy o posadzie dozorcy w ZOO. Strzelec (22.XI - 20.XII) Osobnik spod tego znaku wykazuje dużo energii i pomysłowości - urodzony działacz społeczny. Oczywiście do czego się nie weźmie, to spieprzy. W dzieciństwie zabierał młodszym dzieciom cukierki. Ma skłonności do samogwałtu i podgląda w toalecie. Na starość pisuje wspomnienia od początku do końca zmyślone. Koziorożec (21.XII - 19.I) Każde zdrowe i dbające o swój rozwój społeczeństwo powinno natychmiast izolować osoby spod znaku Koziorożca. Koziorożec, sam alkoholik i analfabeta, chętnie deprawuje młodzież, gwałci staruszki, póki nie popadnie w nieuchronną impotencje. Nadaje się wyłącznie do kopania rowów, a i to pod nadzorem. Jego życie rodzinne, totalne zero. Wodnik (20.I - 18.II) Ma szalony pociąg do gastronomii czwartej kategorii i nigdy nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Mężczyźni spod tego znaku, wcześniej czy później, okazują się ekshibicjonistami, a kobiety nimfomankami. W zakładzie penitencjarnym czują się nieźle. Ryby (19.II - 19.III) Bez przerwy powodują ciągłe nieporozumienia w pracy i w domu. Prochu na pewno nie wymyślą. Sprawdzają się jako kontrolerzy biletów autobusowych. Lubią pornografie. Broń Boże nie dopuszczać ich do urządzeń bardziej skomplikowanych, niż. tłuczek do kartofli, bo popsują. Znak sprzyjający -żaden. Ps:Mam nadzieje ze spodobał się wam Czterdziesty Trzeci numer gazetki... Skromny + motywuje mnie do dalszej pracy... Artykuły na gazetkę Argentus zostały zaczerpnięte z internetu...
  9. Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę, ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara.

  10. ░░░░░░███████ ]▄▄▄▄▄▄▄▄▃ ▂▄▅█████████▅▄▃▂ I███████████████████]. ◥⊙▲⊙▲⊙▲⊙▲⊙▲⊙▲⊙◤...

  11. Nr42 08.11.2015 cena 2000 SM/100Euro Argentus Wiadomości i Plotki... Witajcie drodzy gracze i forumowicze.Dawno nie robiłem gazetki,mam nadzieje ze się stęskniliście za gazetką.Fakt faktem to trzeba przyznać,bardzo dużo się na Argentus pozmieniało(Oczywiście na lepsze)Mam nadzieje ze nie jesteście tak bardzo źli na mnie.Od dnia dzisiejszego postanowiłem ze postaram się by gazetka powróciła w wasze nie łaski i będzie okazywać się co tydzień.Na dzisiaj przygotowałem trochę rozrywki jak i coś do poczytania... Bajka o bardzo „dzielnym” rycerzu Daleko stąd, nawet dokładnie nie wiem gdzie, była wieś, w której żyli biedni, ale serdeczni ludzie. Mieszkali w ubogich chatach, nieraz głód zaglądał im w oczy, ale nie skarżyli się na swój los. Uprawiali swoje małe ogródki, czasami polowali na drobną zwierzynę leśną i byli bardzo szczęśliwi. Pewnego dnia we wsi pojawił się rycerz. Przyjechał na pięknym, gniadym rumaku i miał na sobie lśniącą zbroję. Mieszkańcy wsi bardzo ucieszyli się z jego wizyty, bo nigdy w życiu nie widzieli prawdziwego rycerza. Będę was bronił i strzegł przed smokami – powiedział rycerz – podobno sporo ich w tej okolicy. Nie obawiajcie się, od tej pory jesteście bezpieczni! To był wielkie święto we wsi. Wydano przyjęcie na cześć dzielnego rycerza, a Bartek odstąpił mu nawet swoją chatę. Nie godzi się przecież, aby tak znakomity gość mieszkał kątem u któregoś z gospodarzy – stwierdził – Mnie wystarczy ten szałas pod lasem, który zbudowałem w zeszłym roku. W ten sposób rycerz zamieszkał w chacie Bartka. Co dzień inna gospodyni przynosiła mu obiad, gospodarze częstowali owocami i warzywami, a nieraz przynoszono mu też upolowane zające albo i bażanty. Rycerz zaś siedział sobie wygodnie w wiklinowym fotelu i czyścił swoją, i tak już przeraźliwie lśniącą zbroję. Pewnego dnia usłyszał delikatne pukanie do drzwi. Myślał, że chyba coś mu się wydało, ale pukanie powtórzyło się. Otwarte! – krzyknął, bo nie chciało mu się nawet wstać z fotela. Do chaty nieśmiało zajrzała babcia Michalina – staruszka, która mieszkała sama, samiusieńka w maleńkiej chatynce krytej słomą, hen na drugim końcu wsi. Wybacz, szlachetny rycerzu, że ci przeszkadzam, ale pomyślałam, że jesteś taki dobry i szlachetny, nie odmówisz staruszce w potrzebie – wyszeptała, rozglądając się niepewnie dookoła – Nazbierałam w lesie chrustu, zima niedaleko. Ale stara jestem, słaba, nie mam siły zanieść go do mojej chałupinki. Dla ciebie to drobnostka, pomóż, proszę… Rycerz podrapał się w brodę i pokręcił przecząco głową: Ja będę nosił chrust, a tymczasem smoki zaatakują wioskę! Chyba nie chcesz, babulko, narażać wszystkich mieszkańców na takie niebezpieczeństwo! Poproś kogoś innego, we wsi jest dużo chłopaków, na pewno z ochotą zaniosą twój chrust do domu. Poszła więc zmartwiona Michalina dalej, w poszukiwaniu pomocy. Spotkała po drodze Bartka i opowiedziała mu o swoim kłopocie. Chłopak roześmiał się i pogłaskał staruszkę po spracowanych dłoniach: Nie martwcie się, Michalino, już idę i zaniosę chrust wprost do waszej chaty. A potem jeszcze raz pójdę do lasu i jeszcze więcej chrustu uzbieram. Zima przecież długa i sroga! Bartek pomaszerował z babulką do lasu, a rycerz dalej polerował zbroję tak, że można się było w niej przeglądać i czekał na smoki. Innego dnia zajrzała do rycerza Kasia. Smutna była bardzo, ledwie łzy powstrzymywała, które z całych sił do oczu jej się cisnęły. Pomóż, szlachetny rycerzu – prosiła, załamując swe delikatne rączęta – Moje kurki uciekły z zagrody do lasu! Jak ich natychmiast nie odszukam, lis je porwie i schrupie z apetytem… Rycerz wydął wargi i prychnął pogardliwie: A czymże ty, dziewczyno, głowę mi zaprzątasz?! Czy twoje liche kury warte są tego, żebym zaniedbał swych obowiązków?! Czy wypada rycerzowi uganiać się po lesie za głupim drobiem?! A idźże, poszukaj kogoś innego do pomocy! Ja mam inne zadanie do wykonania. Poszła więc Kasia sama do lasu. Ale, że szałas Bartka tuż pod samym borem się znajdował, chłopak wyszedł na spotkanie strapionej dziewczynie i zaoferował swoją pomoc w poszukiwaniach. Nie minęła godzina, a wszystkie kurki, całe i zdrowe wróciły do Kasinej zagrody. Zbrzydło wreszcie rycerzowi ciągłe czyszczenie zbroi. Odłożył ją na bok, usiadł przy oknie i myśli: Gdyby tak nagle pojawił się tu trójgłowy smok tybetański, a ja bym go jednym cięciem miecza głów tych trzech pozbawił… Może wreszcie przestaliby mi zawracać głowę jakimiś bzdurami. A może sam król dałby mi za to księżniczkę za żonę i pół królestwa. Tak sobie marzył nasz dzielny wojownik, a tymczasem do okna zastukał Jaś – pastuszek. Łzy mu z oczu płyną ciurkiem, ociera je swymi brudnymi rączętami i szlocha: O rety, rety, co ja biedny pocznę! Moja krówka w błoto weszła i nijak się z niego wydostać nie może! Sam nie dam rady jej wyciągnąć… Błagam, dobry rycerzu, ty jesteś taki silny, pomóż mi uratować moją Krasulę! Ale rycerz nawet rozmawiać z nim nie chciał. Odsunął się od okna ze wstrętem i dalej zaczął polerować swoją zbroję. Płacz Jasia usłyszał Bartek, razem z nieszczęsnym chłopcem pobiegł i krówkę z opresji wyratował. Szczęśliwy Jasio poszedł do domu głaszcząc głowę Krasulki. We wsi owej był taki zwyczaj, że w noc świętojańską mieszkańcy nagradzali najdzielniejszego i najmądrzejszego młodzieńca. Dostawał on wielki kołacz, który piekły wszystkie wiejskie gospodynie. Rycerz nie miał wątpliwości, że to właśnie jemu przypadnie w tym roku ten zaszczyt. Włożył więc swoją lśniącą zbroję i czekał, aż przyjdą do niego gospodynie z kołaczem. Czekał i czekał, mijały godziny, północ się zbliżała, a tu nic. Z dala słychać gwar i śmiechy, zabawa widać trwa we wsi w najlepsze, a o rycerzu nikt nie pomyślał. Zezłościł się nieco, ale nic, postanowił sam wyjść świętującym naprzeciw. Po drodze spotkał dzieci, które z obwarzankami w rączętach goniły jedno za drugim. A gdzież jest ten osławiony kołacz? – zapytał rycerz, chwytając za rękaw jedno z nich – Kiedy wreszcie zostanie wręczony temu, kto na niego zasłużył? Już został wręczony! – krzyknęły chórem dzieciaki – Bartek, nasz kochany Bartek go dostał! On nigdy nikomu nie odmówi przysługi i zawsze pospieszy z dobrą radą i pomocą! Wszyscy zgodnie orzekli, że on jedyny na kołacz zasługuje! Zawstydzony rycerz odwrócił się na pięcie i tyle go we wsi widziano. Pewnie błąka się po świecie szukając swoich smoków, na które polowałby z taką ochotą, a może robi zupełnie coś innego. Jedno jest pewne, nikt we wsi nie żałował, że rycerz się od nich wyniósł. Bo tak naprawdę po cóż im rycerze, skoro mają swego Bartka… Zapraszam na Fajne filmiki... Mam nadzieje ze nie zanudziłem was. Z innej beczki.Czyli Na wesoło... Chcę mieć taki pokój! Pani mówi do dzieci. - Proszę ułoży zdanie, aby występował w nim dwa razy wyraz 'pięknie' Wszystkie dzieci ułożyły podobne zdania w stylu: "Dzisiaj jest piękny dzień bo pięknie świeci słonce." W kopcu pani dochodzi do Jasia. - No to może teraz Jasiu przeczyta nam swoje zdanie. Na to Jasiu. - Moja siostra wróciła do domu i mówi 'tato, jestem w ciąży', na co mój Stary odrzekł, 'pięknie, k**wa, pięknie'. Przychodzi facet do domu, idzie do kuchni, wyjmuje z lodówki wodę mineralną, trzepie nią, otwiera, woda pryska na wszystkie strony, pije trochę, idzie do pokoju, siada w fotelu, onanizuje się, sperma pryska na wszystkie strony,idzie znów do kuchni, otwiera następną wodę mineralną rozchlapując większość na podłogę, pije trochę, idzie do pokoju, znów się onanizuje, skoczył, leży w fotelu i mruczy do siebie: -To jest życie, szampan i dziwki!!! Moje palce bolą Jestem Kubą Rozpruwaczem. Dobrze władam pogrzebaczem: Gdy zagłębię go w twe flaki, Rychło zeżrą cię robaki!!! Nieźle również brzytwą władam, Przy mnie chirurg to wysiada!! Ładnie z kosą sobie radzę: Wnet ci w brzuchu ją zasadzę!!!! Anatomia??? Rzecz nudnawa... Morfologia - piękna sprawa!!!!! Wierzaj Kubie... Uwierz, brachu: Jestem mistrzem w swoim fachu!! Te jelita!!! Ta wątroba!! Rozmarzyłem się, choroba... Ale wiedz, mój przyjacielu: Mówię ja to nie bez celu!!" - Tutaj Kuba przerwał mowę, By obniżyć o połowę Poziom płynu w swej butelce, Który lubił wchłaniać wielce I dokończył opowieści, Jakże frapującej treści: - "Wiedz, że ja nie bez powodu Wizje te przed tobą piętrzę!!!! Słuchaj głosu humanisty: LICZY SIĘ CZŁOWIECZE WNĘTRZE!!!!!!!! Taksówka została wezwana na imprezę. Z imprezki wybiega facet, prosi taxiaża o otworzenie bagażnika po czym zaczyna pytać: - Czy zmieści się tu skrzynka piwa? - Tak-odpowiada taksówkarz. - A dwa litry wódki? - pyta się imprezowicz. - Oczywiście - odpowiada taksówkarz. - A talerz kanapek, dwa śledziki, słoiczek ogórków kiszonych? - Wszystko proszę pana - mówi taxiarz. - A wielki kawałek tortu? - Wszy-ściu-teń-ko - mówi wyraźnie podirytowany tą rozmową. -W takim razie błłłe Jedzie facet bez nóg na wózku po ulicy. Podbiega do niego dresik i pyta się: - Siemasz stary ! Chcesz kupić adidaski ? Kaleka w krzyk: - Co ty gówniarzu jeden - nie widzisz ze ja nie mam nóg?? Co ty sobie myślisz !! Czemu się nabijasz z kaleki ! Ruszył kółkami i pojechał na posterunek Policji i tam mówi do dyżurnego: - Tutaj obok posterunku jeden łepek się ze mnie nabijał i pytał się czy nie chce kupić adidasków ! Gliniarz na to: - Wie Pan co! Trzeba było go kopnąć w [ciach] !! Biedny kaleka złamany zupełnie pojechał do baru. Kupił setkę wypił a barman się pyta: - To co ? Może na druga nóżkę ?? Całkowicie złamany kaleka bez nóg pojechał na swoim wózku do domu i skarży się żonie jaki on biedny a żona mówi: - Nic się nie martw ! Zrobię ci kawę - to postawi cię na nogi !!!! Młody ksiądz przyjechał do swojej nowej parafii. Ma wygłosić pierwsze kazanie. Poprosił starego księdza, żeby go pobłogosławił przed tym. Ten mu, żeby się nie martwił i wszystko będzie OK. Stary proboszcz powiedział też, że on ma zawsze najlepsze kazania jak sobie strzeli setę przed msza. To młody wykoncypował, ze skoro taki stary ksiądz wali setę, to on sobie walnie trzy sety. Jak pomyślał tak i zrobił. Po kazaniu przychodzi do proboszcza i pyta, jak poszło. - Generalnie to było całkiem nieźle, z paroma tylko nieścisłościami. Jak zaczynasz kazanie nie mów "Cześć", tylko "Niech będzie pochwalony", pod krzyżem Jezusa nie stały ku*** tylko nierządnice... aha! I Jezus umarł ukrzyżowany, a nie za****** toporkami przez Indian... Pewnego dnia zajączek złowił złotą rybkę. Rybka, jak to złote rybki mają w zwyczaju rzekła: - Zajączku wypuść mnie to spełnię trzy twoje życzenia! - Dobrze - odpowiada zajączek - wypuszczę cię ale, jak spełnisz trzy pierwsze życzenia misia, które wypowie po przebudzeniu ze snu zimowego. - No co ty, zajączku! Chcesz oddać swoje życzenia misiowi?!!! Rybka nie kryła zdziwienia. - Tak, to moje ostatnie słowo - stanowczo rzekł zajączek. - Zgoda! Odrzekła złota rybka. Jakiś czas później miś budzi się ze snu zimowego, przeciąga się leniwie i mruczy zaspanym głosem: Sto ch..ów w [ciach] i kotwica w plecy, byle była ładna pogoda! Do żołnierzy ONZ, którzy byli na misji w Afryce przyjechał generał na wizytację. O 8 rano zwołał wszystkich na apel po czym pyta swoich żołnierzy: - Moi żołnierze, Wódkę macie? Na to żołnierze: - Mamy! - Żarcie macie? - Mamy! - A jak u was z sexem? - No mamy wielbłąda! No i generał pojechał, ale za tydzień znów apel i sytuacja się powtarza: - Moi żołnierze, Wódkę macie? - Mamy! - Żarcie macie? - Mamy! - A jak u was z sexem? - No mamy wielbłąda! Po czym znów pojechał, ale nie dawała mu spokoju sprawa, jak oni radzą sobie z tym wielbłądem, postanowił pojechać jeszcze raz aby zbadać sprawę osobiście. Tak wiec o 8 znów zwołał apel i pyta swoich żołnierzy: - Moi żołnierze, Wódkę macie? - Mamy! - Żarcie macie? - Mamy! - A jak u was z sexem? - No mamy wielbłąda! Na to generał mówi do jednego z żołnierzy: - Żołnierzu pokażcie mi tego wielbłąda! Żołnierz zaprowadził go przed stodole, w której stal wielbłąd, a generał do niego mówi: - To wy tu żołnierzu na mnie zaczekajcie a ja wejdę i obejrzę tego waszego wielbłąda! Po piętnastu minutach generał wychodzi ze stodoły zapinając rozporek i mówi do żołnierza: - W porządku ten wasz wielbłąd tylko ma trochę [ciach] koścista! Na to żołnierz mu odpowiada: - [ciach] koścista może i ma, ale do burdelu się na nim dojedzie!!! W plemieniu Szamanów zachorował wódz. Rada starszych udaje się do szamana po radę. - Połóżcie wielkiemu wodzowi wątrobę bizona na czole, to wyzdrowieje. Następnego dnia czarownik pyta: - I co, pomogło? - Nie. - W takim razie połóżcie mu jajka na oczy. Trzeciego dnia szaman pyta: - Pomogło? - Nie, wielki wódz umarł. - A położyliście mu jajka na oczy? - Nie... dociągnęliśmy tylko do pępka. https://www.youtube.com/watch?v=juPW4ufsQfs Czy czerwone linie są równoległe? Kręcą się czy nie kręcą? czy wiesz , że tu nic sie nie rusza Ps:Mam nadzieje ze spodobał się wam Czterdziesty drugi numer gazetki... Skromny + motywuje mnie do dalszej pracy... Artykuły na gazetkę Argentus zostały zaczerpnięte z internetu...
  12. (•_•) <( (> c / \

  13. (•_•) <( (> c / \

  14. Vendetta37

    Zamknięty: Filmy.

    OBEJRZYJ A ZROZUMIESZ... https://www.youtube.com/watch?v=pJc2Yq0YHU8
  15. Sto lat sto lat niech zyje zyje nam,,,Kto nasz Argentus.Wszystkiego najlepszego ty nasz 2 latku...

×
×
  • Dodaj nową pozycję...